Rozterki katolika

blog katolicki

Bioenergioterapia

Maj 13th, 2013

Jan: Bolą mnie plecy. Może pójdę do tego bioenergoterapeuty co mój brat. Diabeł: Idź, przecież jemu pomógł, a lekarze nie potrafili mu pomóc. Anioł: Janie! Jaką masz pewność, że energia od tego uzdrowiciela jest dobra? Ubóstwienie energii nieznanego pochodzenia jest grzechem bałwochwalstwa, natomiast otwieranie się na energię nieznanego pochodzenia to grzech nieroztropności.

Tematem najnowszego, majowego numeru miesięcznika „Egzorcysta” jest bioenergioterapia. Zdanie, które wypowiada Anioł znajduje się w jednym z artykułów, którego autorem jest ks. Grzegorz Daroszewski. Czytamy w nim, że „nie wszystkie nowe metody lecznicze rzeczywiście są naturalne. Niektóre z nich należałoby raczej zakwalifikować do wróżbiarstwa, astrologii, magii lub czegoś pośredniego między okultyzmem, a ezoteryzmem.” Dobrze wiemy, że zajmowanie się wróżbiarstwem czy magią jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Nie możemy stawiać na pierwszym miejscu zdrowia, ponad wszystko inne. W życzeniach jakie dostajemy od najbliższych często przewija się zdrowie jako to co najważniejsze dla człowieka. Ale czy na pewno powinniśmy tak ubóstwiać zdrowie?

We wspomnianym artykule czytamy: „Będąc chorym, trzeba oczywiście szukać ratunku i pomocy Boga, prosić o spełnienie Jego woli. Bóg na pewno nas wysłucha. Jeśli jednak zwleka, to stwarza nam okazję do umocnienia wiary, nadziei i miłości. Pan Bóg daje nam wszystko, co potrzebne, abyśmy wyszli z choroby zwycięsko a przede wszystkim oparli się sugestiom Szatana. Bóg czuwa nad chorym, osłania go i pomaga mu. Nawet gdy choroba zmierza do śmierci, mamy nadzieję życia wiecznego. W chorobie potrzebna jest cierpliwość, wytrzymałość, stałość i oparcie w modlitwie, a także przedkładanie woli Bożej nad własną. Nasza modlitwa powinna być nie tylko modlitwą prośby, ale również dziękczynienia i uwielbienia – za św. Pawłem mamy dziękować w każdym położeniu (1 Tes 5, 18). Cierpiący więcej za życia będą mniej cierpieli po śmierci”. Ksiądz Daroszewski pisze również o negatywnych psychoduchowych skutkach kontaktów z uzdrowicielami, które „przejawiają się w skłonności do popełniania grzechów okultyzmu, w rozmaitych ciemnych zniewoleniach uniemożliwiających modlitwę, tajemniczych niepowodzeniach i nieszczęściach (mimo zewnętrznych oznak sukcesu), które dotykają całe rodziny. Występują tu skutki grzechu uznanego przez Boga za najcięższy i określonego jako nierząd z mocami ciemności.”

Trzeba widzieć w cierpieniu sens i mieć świadomość, że kiedyś pożegnamy się z tym światem. Musimy sobie zadać pytanie co jest najważniejsze w naszym życiu: zdrowie, pieniądze, sukces zawodowy? A może najważniejsze jest dla nas zbawienie nasze i naszych bliskich? Wtedy nie będziemy chodzić do podejrzanych znachorów, którzy mogą nas uzdrowić fizycznie, a „zabić” duchowo. Słowa „zdrowie jest najważniejsze” słyszymy na każdym kroku. Nie przyjmujmy tego w ciemno. O zdrowie trzeba dbać, ale to zbawienie jest najważniejsze i jak pisze ks. Daroszewski „jesteśmy wezwani do cierpienia jako chrześcijanie. W cierpieniu wielu ludzi doszło do wewnętrznej dojrzałości i wielkości duchowej”. Dlatego dbajmy o zdrowie, ale przyjmijmy też wolę Bożą i nauczmy się cierpieć, bo „cierpiący więcej za życia będą mniej cierpieli po śmierci”.

W najnowszym numerze „Egzorcysty” znajdziemy również wiele ciekawych artykułów niezwiązanych z bioenergioterapią np. artykuł „Satanistyczny król w Warszawie” o tym jak powinniśmy uważać przy doborze swoich muzycznych idoli. Wiele artykułów odpowiada na rozterki jakich doświadczamy na co dzień.

Udostępnij!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany Wymagane pola są zaznaczone

*